Zdarzyło ci się kiedyś iść w oko cyklonu? Kiedy instynkt i wszystkie znaki na niebie i ziemi mówiły ci, że pakujesz się w kłopoty? Czasem wiemy, nie wiemy skąd ale wiemy, że skręcamy w nie właściwą drogę naszego życia. To taki moment, kiedy przekonujemy sami siebie, że tak trzeba, że to ma sens, że może dokądś nas to zaprowadzi. Podejmujemy decyzje, która jest brzemienna w skutkach, które poznajemy każdego kolejnego dnia, miesiąca, roku a czasem lat. Wiemy też, że już nigdy niebędzie tak samo, że jakiś etap naszego życia się skończył i zostawiliśmy za sobą radość, entuzjazm i coś jeszcze… samych siebie.

Ale każda burza, tornado a nawet tsunami ma swój koniec. Czasem życie to wymusza a czasem my sami budzimy się na nieswojej drodze i chcemy wrócić na swoją ścieżkę życia. Powroty nie są łatwe. Jesteśmy wewnętrznie poturbowani, połamani a czasem mocno złamani.

Potrzebujemy czasu, aby zebrać siły i odrodzić się. To jak odradzanie się z popiołów, które wymaga czasu, determinacji i czasem pomocy innych, którzy wyciągnął pomocną dłoń, pokażą kierunek, albo po prostu powiedzą “dasz radę”. Dlatego zawsze otaczaj się ludźmi, którzy wierzą, że wszystko jest możliwe, tymi którzy sami podźwignęli się w swoim życiu. Szukaj też tych, którzy nie wiedzą co to jest być w czarnej d…, ale widzą świat w kolorach, które możesz również zobaczyć dzięki nim. Jedni cię zrozumieją i podtrzymają na duchu. Drudzy cię nie zrozumieją ale pokażą ci życie bez syndromu ofiary, bez życia pamięcią krzywd. Pokażą ci tworzenie miłej teraźniejszości i optymizm w patrzeniu w przyszłość, dadzą ci motywację do tworzenia swojego życia na nowo.

Dlatego jeśli cyklon odebrał ci piękno dotychczasowego życia, to odzyskaj siebie i namaluj swoją przyszłość na nowo.

Joanna Chełmicka