Wielu z nas myśli sobie chciałabym to czy tamto… ale od miejsca, gdzie jestem teraz, do tego co chce, jest wielki siedmiomilowy krok. Za duży do zrobienia na raz. Ta wielkość budzi w nas bezradność, niemoc więc rezygnujemy, bo się nie da. I słusznie, bo tak się nie da.

Wielkie zmiany powstają z małych kroków, które konsekwentnie wykonujemy. To jak budowanie domu, cegła po cegle, etap po etapie. Najpierw jednak trzeba ustalić cel ale również czy ja naprawdę tego chcę czy też chcę, bo inni twierdzą, że to dobry cel. Paradoksalnie najdłuższy i najbardziej pracochłonny etap, to odkrycie prawdziwego, naszego osobistego chcę i nie chcę. Tak, chodzi też o to, aby wiedzieć, czego się nie chcę. To pomaga nam wyeliminować całą masę celów, kierunków i zbliżyć się do tego, co jest moim chcę.

Realizacja swoich pragnień, to kolejna duża albo mała sprawa. Duża, kiedy się nie wie jak to zrobić. Dużo osób, nawet nie sprawdza informacji, jakie są możliwości, jakie koszty, co, gdzie, kiedy i jak. Realizacja marzeń nie spadnie nam z nieba jak deszcz, tylko trzeba się dowiedzieć, jak je zrealizować. Ci, którzy zbierają informacje o tym jak zrealizować swoje marzenie, wykonują kolejny krok, który ich do tego zbliża. Ostatni krok, to najczęściej zgromadzenie pieniędzy. I tu już zaczyna się oddzielna sprawa, bo zależy co, gdzie i za ile oraz jak zdobyć potrzebną kwotę. A ty co chcesz?

Joanna Chełmicka