Fala codzienności i trudnych zdarzeń czasem wyrzuca nas na brzeg. Chyba niemal każdemu z nas trafił się moment rezygnacji, beznadziei, niewyobrażania sobie jak będzie dalej i czasem nawet niechcenia, aby było jakiekolwiek dalej. Najtrudniejsze jest to, że choć czas mija, my tkwimy na brzegu poza nurtem rzeki naszego życia widząc jak życie płynie dalej, ale bez nas. Bo bierna codzienność, to nie życie. Wstać, iść do pracy, ogarnąć dom, wypełnić wszystkie obowiązki, bo trzeba i co więcej? Bez tego co sprawia nam chociaż minimalną radość, bez tego co daje nam chociaż echo spełnienia, jest tylko codzienność, która pochłania lata naszego życia. I któregoś dnia dopada nas starość. Najpierw po cichu w postaci siwej głowy i zmarszczek, a potem nagle dociera do nas, że to już. I to jest ten moment, kiedy myślimy sobie „już jest za późno” i pozwalamy się pochłonąć starości. Pozostaje nam oglądanie życia w telewizji. Żyjemy życiem bohaterów ulubionych seriali, zwiedzamy świat w programach telewizyjnych i stojąc na brzegu życia, oglądamy tych co płynął z życiem. Ale czy to o to chodzi? Aby wegetować życie przed telewizorem? Jeśli życie wyrzuciło cię na brzeg, to choć to trudne i czasem bolesne, zrób wszystko, aby wrócić do strumienia życia. Bo przecież urodziliśmy się, aby żyć życie. A żyć życie to znaczy, że poza obowiązkami robisz coś co sprawia ci przyjemność, radość, co daje ci spełnienie. Nie ważne co to jest, bo każdy ma coś swojego, osobistego i o to chodzi, aby każdy miał coś innego. Dlatego walcz o siebie mimo że poddałeś się kiedyś trudom życia. Emocje, traumy, trudne doświadczenia przemijają, a życie płynie dalej i zawsze można jeszcze do niego wrócić, ale im szybciej tym lepiej. Zrób więc wszystko, aby znów poczuć, że żyjesz.

Joanna Chełmicka