Ciężko jest obudzić się któregoś dnia we własnym życiu i odkryć, że nam się nie podoba. Nie tak miało być. Nie tak, nie tu, nie w tym miejscu, nie nie i jeszcze raz nie. Myślę, że tak czasem czują się ludzie na łożu śmierci, którzy przeżyli życie nie w zgodzie ze sobą i których dotknęło dużo trudnych rzeczy. Umierasz i myślisz sobie, przecież nie po to się urodziłam, nie tak miało być.

Jeśli doświadczamy takiej pobudki do prawdy o swoim życiu, to mamy jeszcze szanse coś zmienić. Depresja, gniew, frustracja, szok, ustępują chęci zmiany. Dopóki mam czas, to mogę jeszcze powalczyć o to, co tak naprawdę chce dla siebie, w jaki sposób chce realizować swoje życie. Bunt pcha nas do działania a nie do spania. Czy to łatwe? Łatwe jest dla ludzi, którzy mają wiele z tego, co pragnęli i tylko brakuje im pojedynczych elementów. Wtedy mogą sobie powiedzieć, że to co mam uszczęśliwia mnie na tyle, że jeśli coś się nie wydarzyło, to trudno i żyją dalej.

Ale są też tacy, co muszą stworzyć dużą część swojego życia na nowo. Trudne jest pogodzenie się ze straconym czasem. Zanim odwrócą się z przeszłości w przyszłość i zaczną budować ją świadomie, muszą przejść rodzaj żałoby po życiu, które choć było ich, nigdy być nim nie miało. Bo nie tak miało być.

Zatem kiedy popatrzysz na swoje życie i pomyślisz sobie, nie tak miało być, to zadaj sobie szybko pytanie, a jak miało być? Szybko wydobądź z siebie proste prawdy o swoich pragnieniach, talentach, pasjach i zdecyduj się iść w ich stronę.

Kiedy już otrzesz łzy po swojej przeszłości, to twoje oczy muszą zobaczyć przyszłość.

Joanna Chełmicka