Jak odbierasz sobie własną siłę do działania, do kreowania swojego życia? Im bardziej wierzymy, że ktoś o nas zadba, tym bardziej sami siebie skazujemy na słabość i pozbawiamy się własnego sprawstwa. Słabość bywa też wygodna i bezpieczna. Nie musimy nic ryzykować, nie podejmujemy zbyt wielu działań, chowamy się przed życiem, jak dziecko za mamą, która wszystko za nas załatwi, zorganizuje. Tak można przeżyć całe życie. Być silnym siłą swojej wiary w to, że Bóg, opatrzność, siła wyższa, anioły, wszechświat nad nami czuwa.

Angażujemy wszystkie te wymykające się zrozumieniu siły w czuwanie nad nami, działanie za nas, dawanie nam tego, czego pragniemy. W wiarę i prośby kierujemy naszą siłę. Ale ma to swoją cenę. Pozbawiamy siebie samych tego, co w nas takie niezwykłe. Wiary w siebie, swoje możliwości, zdolności działania, przekraczania granic poznania, odwagi do życia.

Nie możesz odkryć, że dasz sobie radę sam, jeśli ktoś zawsze daje sobie radę za ciebie. Nie odkryjesz swojej siły, jeśli ktoś będzie silny za ciebie. Nie odkryjesz, że możesz sam coś zrobić, jeśli ktoś będzie robił to za ciebie. Nie przestaniesz się bać czy sobie poradzisz, aż nie odkryjesz, że sobie radzisz.

Paradoksalnie do największych sukcesów w życiu dochodzą ci, którzy przede wszystkim biorą sprawy w swoje ręce i sami pracują na swój sukces. Nikt nie powie, że było tylko miło, lekko i przyjemnie, ale wielu z nich powie, że ciężką pracą zapracowało na swój sukces. Oni wiedzą, że mogą, wiedzą co potrafią, są silni własną siłą. Czy są w tym wyjątkowi? Nie, bo każdy z nas ma w sobie siłę do życia, do decydowania o sobie, do działania. Oni różnią się tylko tym, że polegali na sobie, sami tworzyli, działali i nie czekali, aż ktoś im da. O pomoc przecież zawsze można poprosić, ale po co prosić zanim jeszcze sami nie spróbujemy sobie poradzić?

Joanna Chełmicka