Kiedy byłam nastolatką zawsze słyszałam od rodziców, że najważniejsze to: wykształcenie, dobra praca i zarobki oraz dobry mąż i zdrowe dzieci. W dowolnej a w zasadzie równoległej kolejności.
Dziś siedzę sobie w angielskiej kawiarni w Hiszpanii i robię podsumowanie minionego roku. Dotarło do mnie, że było w nim wszystko to co kocham i przede wszystkim świadomość, że zaczęłam budować swoje życie na przyjemnościach. Badania i tworzenie nowej techniki, blog i pisanie, taniec i zabawa no i … sushi, którego postanowiłam nauczyć się po mistrzowsku i z nieukrywaną przyjemnością słucham komplementów i zachwytów nad jakie pyszne mi wychodzi.

Nie mam dzieci, ale gdybym je miała, to moja lekcja dla nich byłaby inna.
1. Wykształcenie nadal ale w kierunku swojej pasji, bo wówczas praca to niekończąca się przyjemność.
2. Odkrywaj swoje pasje i rozwijaj się w tym, co chcesz umieć coraz lepiej i lepiej – nie ma lepszej edukacji niż opartej na własnej chęci uczenia się.
3. Wypełniaj codzienność uśmiechem – poważne traktowanie życia nie wyklucza śmiechu i zabawy.
4. Zbuduj swoje życie na przyjemnościach i na tym co kochasz, wówczas obowiązki są dodatkiem do przyjemności a nie przyjemności chwilą przerwy między obowiązkami.
5. Przyjemności z tego co się robi, śmiech i brak stresu, nie wykluczają odpowiedzialności i poważnego traktowania ludzi i różnych spraw.
6. Odpowiedzialność to świadomość konsekwencji swoich działań, ale przyjęło się, że odpowiedzialni ludzie muszą być poważni, a nie radośni, pełni życia.
7. Traktuj innych, tak jak sam byś chciał być traktowany, bo zachowanie innych nie zwalnia nas z osobistej postawy szacunku i klasy.

I najważniejsze: żyj tak, aby w chwili śmierci myśleć o swoim życiu, że było fajnie i że lecisz po jeszcze więcej.

Joanna Chełmicka