Smutny on, smutna ona. Siedzą po lunchu czekając na kelnera w milczeniu, wyglądając jak dwoje ludzi, którzy nie mają już sobie nic dopowiedzenia. Jej oczy pokazują smutek zgaszonej wesołej dziewczyny, która czas szaleństwa ma za sobą, a przed sobą starość z mężem, który z nią nie rozmawia. On milczy udając, że o czymś myśli. Wokół aż czuć jego napięcie braku słów, do kobiety, z którą kiedyś łączyło go wszystko. Każde z nich czuje ciszę między nimi. Patrząc z boku widać, że coś między nimi umarło. Można też powiedzieć, że patrząc na powolną agonię miłości, nic nie zrobili, aby utrzymać ją przy życiu na tyle, aby łączyło ich coś więcej, niż cisza we wspólnym spędzaniu czasu. Mężczyznom i czasem samym kobietom, wydaje się, że potrzebujemy nie wiadomo jakiego traktowania, abyśmy byli szczęśliwi. Oczekiwania, co do tego, co ma zrobić mężczyzna eskalują do niebotycznych rozmiarów a wszystko pod przykrywką, że „trudno jest zrozumieć kobiety” i „jakie to my jesteśmy skomplikowane”. Ale kiedy popatrzymy na pary, które po latach związku, nadal są ze sobą szczęśliwe, to znajdziemy tam codzienną czułość, troskę, uwagę, którą dzielą się ze sobą niemal codziennie. I choć rzeczywistość na zewnątrz nie zawsze bywa różowa, choć pojawiają się problemy, stresy, napięcia, w relacji pojawiają się nieporozumienia, łatwiej jest przejść przez wszystko, kiedy ktoś, kto cię kocha, przytuli cię, popatrzy na ciebie, a ty wyczytasz z oczu, że naprawdę widzi, że coś jest nie tak. I nie ważna jest płeć, charakter, pochodzenie. Ważna jest tylko świadomość, że esencją miłości jest okazywanie jej sobie nawzajem. Bez chowania się za wymówkami, że on to, a ona to tamto, bo tak tłumaczą się dzieci w przedszkolu. Bo w życiu są rzeczy ważne, ważniejsze i najważniejsze. Chowając dumę do kieszeni, urazy do szuflady, wytłumaczenia wyrzucając do kosza, zacznij znów być czuły/a, przytulać, interesować się, dbać i mówić kocham cię.