Kreowanie zmiany jest czasem jak walka z wiatrakami. Walczymy z życiem o to co chcemy, w co wierzymy, że nas uszczęśliwi. A życie czasem daje nam prztyczka w nos i daje nam drobiazgi i nie wiele więcej. Kiedy zapytamy o to czego pragniesz, większość osób odpowie to samo: miłość, szczęście, rodzina, przyjaciele, podróże, mieszkanie, samochód. Małe zmiany są bezpieczne, bo nie burzą naszego świata. Duże zmiany to jak zmiana życia o 180 stopni na takie, którego jeszcze nie znamy i którego musimy się nauczyć na nowo od podstaw, zmierzyć się ze swoimi emocjami i ograniczeniami. Najtrudniej przyznać się do tego, że na pewne rzeczy nie jesteśmy gotowi albo ich wręcz nie chcemy. Jesteśmy tak napompowani wizją, jakie super życia powinniśmy wszyscy mieć i to zasłania nam nasze osobiste prawdy o marzeniach, które są prawdziwe tylko dla nas. Brniemy w wizje i wydaje się nam, że będzie super i bardzo tego chcemy, a w głębi duszy czujemy, że to nie dla nas. Najtrudniej w takich marzeniach jest zejść na ziemie i zobaczyć prawdę. Te prawd bywają różne. Jedną z prawd jest też to, że marzenia i pragnienia są piękne dopóki nie trzeba zacząć o nie realnie walczyć, działać starać się przekraczać własne granice, być odważnym w podjęciu decyzji, które będą wyzwaniem bez czekania, aż życie ułoży nam wszystko idealnie dla naszej wygody. Bo cel to jedno a droga do niego to drugie.